Hulaj dusza, piekła nie ma – hulajnogi elektryczne nadal bez regulacji

Hulajnogi elektryczne są tematem, który od dłuższego czasu budzi wiele emocji. Ich obecność w miastach wymaga odpowiednich regulacji prawnych, które uwzględnią interesy wszystkich stron: zapewnią bezpieczeństwo uczestnikom ruchu drogowego i jednocześnie nadal pozostaną prostym i wygodnym środkiem komunikacji. Po wypadkach z udziałem elektrycznych hulajnóg Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało zmiany w przepisach. Minister nie zdradził szczegółowych zapisów, ale przyznał, że hulajnogi elektryczne mają być traktowane, jak pojazdy.

Nie czekając na propozycję Ministerstwa, Stowarzyszenie „Miasto jest nasze” przedstawiło swoje pomysły na uregulowanie kwestii korzystania z hulajnóg elektrycznych: 5 podstawowych reguł dla wszystkich użytkowników oraz dekalog dla operatorów hulajnóg elektrycznych na wynajem.

https://miastojestnasze.org/hulajnogi-elektryczne-zasady-dekalog/

„Pomysły na ograniczenia dotyczące samego uczestnictwa elektrycznych hulajnóg w ruchu drogowym uważam w większości za trafione. Brak regulacji sprawiał, że dochodziło do kuriozalnych interpretacji przepisów przez policję, która uznawała, że kierujący hulajnogą, jadąc 30 km/h jest pieszym (słynna historia z udziałem poszkodowanej obywatelki Czech). Mam wątpliwości co do fabrycznego ograniczania prędkości na ścieżkach rowerowych. Po pierwsze prawo o ruchu drogowym nie przewiduje takich ograniczeń dla rowerów. Jeżeli jazda powyżej 25 km/h jest niebezpieczna to będąc konsekwentnym warto byłoby porozmawiać o takich ograniczeniu również dla innych użytkowników ścieżek rowerowych. Po drugie, ograniczenie prędkości wymagałoby od producentów dokonania zmian technicznych i technologicznych w samych hulajnogach. Koszty tego byłyby pewnie spore i zostałyby przerzucone na użytkowników. Kolejna sprawa to urządzenia do mierzenia prędkości, jeżeli urządzenia mają trzymać się określonych limitów prędkości (10 km/h na chodniku) to muszą być wyposażone w prędkościomierze. To kolejny koszt, który poniosą użytkownicy. Oczywiście, kwestie bezpieczeństwa powinny mieć w tym wypadku absolutny priorytet ale pytanie, czy ta forma transportu będzie po prostu dalej atrakcyjna, jeżeli jej cena znacząco wzrośnie.

W kwestii pomysłów dotyczących zasad prowadzenia biznesu „hulajnogowego” jestem nieco bardziej sceptyczny. Opłata za wynajem powierzchni publicznej to dobry pomysł w sytuacji gdy hulajnogi zajmują taką przestrzeń bez ograniczeń. Natomiast publiczny rejestr, koncesjonowanie dostawców usługi i nakaz zawierania umowy z samorządem wymagałyby bardzo kompleksowego rozwiązania legislacyjnego, nie jestem pewien czy uzasadnionego wagą problemu. W tych warunkach wprowadzamy w zasadzie nowy rodzaj działalności regulowanej, do kontrolowania której konieczne byłyby znaczne nakłady finansowe i kadrowe ze strony państwa. Trzeba sobie zdać sprawę, że ustawodawca musiałby określić jakie kryteria miałby stosować samorząd oceniając ile firm może legalnie dostarczyć tego rodzaju usługi, a także jakie warunki musiałby spełniać przedsiębiorca by zakwalifikować się do takiego konkursu. Być może wystarczające byłoby upoważnienie miast do wydawania regulaminu korzystania z tego rodzaju usług skoro problem wydaje się leżeć bardziej po stronie użytkowników niż samych dostawców. Reasumując propozycja MJN jest bardzo ciekawym punktem wyjścia w dyskusji o problemie, ale z pewnością nie powinna być jej punktem ostatnim” – Jan Sakławski, radca prawny, Kancelaria Brysiewicz i Wspólnicy.

Newsletter

Bądź na bieżąco. Otrzymuj od nas alerty prawne, aktualne komentarze oraz informacje o nowych publikacjach ekspertów z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.